poniedziałek, 31 maja 2010

wakacje

1.wiem, że to dziecinne i żałosne. nic na to nie poradzę. skąd mam wiedzieć czy to nie będzie głupie jeśli na przykład się odezwę? będę się tak zastanawiać dopóki mi ktoś nie powie, albo się sam pierwszy do mnie nie odezwie. no nie ważne.
2.mam wakacje. żyje chwilą. działam spontanicznie. mam fajnych ludzi dookoła siebie, którzy nie pozwalają mi się nudzić, wręcz przeciwnie organizują mi mój i tak mocno zajęty rysunkiem czas. ale nie narzekam.
3.mam wakacje. i zastanawiam się czy nie potrzebuje chwili dla siebie. tzn, tak, potrzebuje chwili dla siebie. przydałaby mi się taka tygodniowa alienacja. żeby nikt mi nie zawracał dupy swoimi sprawami i potrzebami. ale jak na razie mogę tylko pomarzyć. tak więc na razie mam czas na szaleństwa i zabawę.
4.mam wakacje. stworzę trochę ciekawych rysunków. zaoferowano mi miejsce do wystawienia moich prac. muszę to wykorzystać.
5.mam wakacje. chciałabym się kiedyś wyspać. nie wiem czy za życia będzie mi to dane. jednak jeśli kiedyś dojdzie do tego to na pewno o tym napisze.
6.mam wakacje. POTRZEBUJE PIENIĘDZY.

sobota, 29 maja 2010

zbieg okoliczności

słuchamy wspólnej muzyki w tym samym czasie, mimo, ze znajdujemy sie w dwóch rożnych miejscach, zabawne. dziwne, ze tak trudno porozmawiać wyjaśnić wytłumaczyć whatever. maksymalnie zmienione podejście jeśli chodzi o tą zobowiązującą 'rzecz'. na pewno zmienione na lepsze, tak mi sie wydaje. byłabym zadowolona z siebie, jeśli to obecne przekonanie wytrwałoby kiedyś w praktyce. niewątpliwie doprowadziłoby zarówno mnie jak i tą drugą osobę do wspólnego szczęścia. mam nadzieje, ze kiedys doprowadzi. nie chce o tym pisac w prost, bo sie boje. ogarnia mnie paniczny strach jeśli chodzi o nazywanie uczuć po imieniu.
to prawda, ze absurd nieustannie towarzyszy naszemu istnieniu. przykładem świecą dwie sytuacje z mojego życia, obie dotyczą tego, o czym boje sie mówić w prost. oba przypadki były bardzo ważne, a nie zostało z nich praktycznie nic. czego żałuje, bo nie zawsze można dostawać od życia to co najpiękniejsze.

czwartek, 27 maja 2010

pogmatwane

zastanawiam sie czy czekać. czy wskoczyć w przepaść. czy czekanie ma sens. przepasc to cos nowego. no ale czy warto?
i lubie noc. każdą. zwykłą, zimną, ciepłą. i noc kultury, zeszłoroczną i tą nadchodzącą tez. i może padac deszcz, ale tylko pod jednym warunkiem. moim warunkiem.
i chyba bez sensu zajmuje mysli obecnymi znajomosciami. nowe, ciekawe, intrygujące. no włąsnie, a ja jestem dziewczyną.
"oglądałaś ten film pt: Angela? ";
"nie, ale wiem ze taki byl i obejrzę";
"w naszym dzisiejszym gronie jesteś najładniejszą dziewczyną";
"chciałeś powiedzieć jedyną, dziękuje"